Krem zielony, bo groszkowy

Dopóki nie mówimy o zupie pomidorowej lub ogórkowej, to fanką zup jako takich nie jestem. No są jeszcze barszcze świąteczne, ale to od święta jak wiadomo. Jednak idea zup kremowych mnie nieco przekonała do zupy jako takiej. Dzięki temu na naszym stole gości jesienią zupa z dyni.

Teraz mamy lato, zatem kolor zupy powinien być absolutnie zielony. Zielonych warzyw jest kilka, jednak drogą porozumienia uznaliśmy, że w naszym przypadku groszek będzie optymalnym wyborem (bo ktoś nie lubi brokułów niestety).

Występują:

  • Groszek, najlepiej mrożony – słodszy i ma ładniejszy kolor. Paczka około 400 g
  • Marchewka, jedna i raczej mniejsza niż większa
    Pomidory trzy lub dwa jeśli mamy duże okazy
    Przyprawy, czyli sól i pieprz, pozostałe opcjonalnie; polecam odrobinę tabasco i olej lniany.

    Akcja:

    Warzywa gotujemy w osolonej wodzie. Gdy będą prawie miękkie, dodajemy groszek i pomidory. Czas osiągania miękkości zależy od tego w czy gotujemy marchew w całości czy kroimy na mniejsze kawałki przed wrzuceniem do wody.

    Wszystko jeszcze gotujemy, zwykle 5 min wystarczy. Następnie zdejmujemy z palnika i odtawiamy do lekkiego przestygnięcia. Miksowanie wrzących warzyw wręcz musi źle się skończyć, lepiej poczekać.

    Miksujemy dokładnie, próbujemy i ewentualnie doprawiamy.

    Podajemy z kleksem śmietany – szczególnie jeśli zrobiliśmy pikantną wersję, wtedy śmietanie bardzo ładnie podkręca smak.

    krem z groszku

    krem z groszku

    Zastanawiałam się dlaczego w programach kulinarnych i filmach krem z groszku jest taki gładki i aksamitny. Moje zupy pomimo długiego miksowania nie chciały przyjąć równie miłej konsystencji. Teraz już wiem – jeśli chcecie mieć idealnie gładki krem z groszku, czeka Was przecieranie przez sito. Tylko tak pozbędziecie się łupinek. Osobiście robiłam to tylko raz, kiedy szykowałam puree groszkowe dla Maleństwa

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *