Konfitura dyniowa

Notka powstała w poprzednim dyniowym sezonie. Teraz wiem, że poczyniona rok temu konfitura to jesienny ideał, bo w trakcie tworzenia owego przetworu nie miałam takiej pewności.

Jesienią 2013 był czas dyni. Była zupa dyniowa, były placki dyniowe i były też inne rzeczy i wariacje na ich temat. Ostanio znalazłam słoik z kolejną eksperymentalną zawartością. Była to konfitura dyniowo-jabłkowa. Jesienny ideał.

Jednak byłam w posiadaniu sporej dyni, którą trzeba było jakoś przerobić, odpowiednio podać, zjeść. Prawdę mówiąc, wielkość dyni jaka trafiła do mojej kuchni była wypadkową mojej radości z prze-życia (tandemowy skok ze spadochronem) i ogromnej ochoty na dynię poprawną, czyli taką, która nie wychodzi mi ze słoików na spacer po kuchni.

Ale tak naprawdę, powód dla którego kupiliśmy chyba największa dynię jak abyła dostępna w przydrożnym punkcie sprzedaży dyni (prosto od producenta), był marketing.

Sceneria: piękny jesienny dzień, prawdziwa polska złota jesień. Droga ze Sky Dive do Warszawy. Co jakiś czas widać róznego rodzaju skrzynki z warzywno-owocową zawartością na sprzedaż. Zatrzymujemy się koło jednego z takich punktów. Dynie wszelkich rozmiarów i kształtów, kilka z namalowanymi buźkami, jedna ma nawet afro-perukę. Podchodzimy do własicieli.
Ja:Dzień dobry
Hodowcy Dyń: Dzień dobry
Ja: Jakąś dynię, taką….
Syn państwa Hodowców Dyń podchodzi do nas i z całą 5 letnią powagą mówi: Dzień dobry, zapraszamy na pyszne dynie. Bardzo ładne i pyszne dynie.
Ja (chyba z głupim uśmiechem):…mniejszą…
Pan Hodowca Dyń: Ale po co mniejszą, na nic nie starczy.
Ja: Hmm, dopiero się rozkręcam, nie mam aż tylu…
Pan Hodowca Dyń: Proszę się o to nie martwić!
Pani Żona Hodowcy Dyń podaje mi dokładnie w tym momencie wydrukowane 3 strony z przepisami na dyniowe wariacje i zaczyna z entuzjazmem zachwalać konfitury i zapiekankę. Syn dla pewności powtarza, że dynie są piększe i pyszne, nie wspomina o przepisach, ale Pan Hodowca zapewnia, że wszyscy zajadają się konfiturami.
Po chwili wracamy do samochodu ze sporą dynią (8 kg), siatą jabłek, gruszek i przepisami co z tym wszystkim zrobić.

W końcu po zupach i plackach wyciągnęłam kartki z przepisami od Państwa Hodowców Dyń i przystąpiłam do realizacji pierwszych w moim życiu konfitur.

Występują:

  • Dynia, dużo dyni. To znaczy ponoć 1,5 kg, ale nie miałam jeszcze wagi, więc wszystko szło na oko.
  • Jabłka, prawie tyle samo co dyni. Na 1,5 kg dyni przypada 1 kg jabłek.
  • Garść całych goździków. No może 2 łyzki stołowe
  • Cukier, ja wsypałam 2 szklanki, ale oczywiście można więcej jak ktoś słodkie lubi
  • cynamon w kawałkach. Moja dynia oberwała 3 spore kawałki kory cynamonowej

Akcja:

Dynię kroimy w kostkę i wrzucamy do wielkiego gara.Wielkiego, bo kawałki dyni zajmuja sporo miejsca, a jeszcze trzeba tam zmieścić jabłka. Dolewamy ociupinke wody, żeby nam nic nie przywarło, przykrywamy i gotujemy powoli na średnim ogniu (czyli mniej więcej w połowie skali płyty kuchennej).

Proponuję teraz zająć się jabłkami, które obieramy i kroimy w ćwiartki, oczywiście wycinamy gniazdka nasienne. Ponieważ jabłka miękkną szybciej niż dynia, proponuję również nie spieszyć się z ich dodaniem. Dajmy dyni nieco czasu, jeśli zaczęła już mięknąć i puszczać soki, dosypujemy cukier, mieszamy i zwiększamy ogień na 3/4.

Ja dodałam jabłka po około 25 minutach duszenia dyni pod przykryciem. Trzeba jednak przyznać, że moja kostka dyniowa była całkiem pokaźnych rozmiarów. Później okazało się to kłopotem ale i zaletą, o czym za chwilę.

Wraz z jabłkami wrzucamy goździki. Mieszamy i zostawiamy wszystko pod przykryciem. Czasem trzeba tam zajrzeć czy aby na pewno nic nam nie przywiera i aby trochę pomieszać, ale generalnie konfitury lubia spokój.

I teraz kłopot za dużych kostek, który okazał się świetnym patentem – pod warunkiem, że macie to:

Ręczny tłuczek do ziemniaków (rodem z PRL-u)

Ręczny tłuczek do ziemniaków (rodem z PRL-u)

Ten model pozwala na uzyskanie idealnej konfiturowej konsystencji, czyli niejednolitej hmm brei? Nie chcemy bowiem uzyskać puree, chcemy mieć konfiturę, czyli większe i mniejsze kawałki dyni i jabłka.

W oryginalnym przepisie dynię od razu kroiło się na drobną kostkę, która po rozgotowaniu przyjmowała gotową wielkość. Osobiście po skrojeniu dużych kostek czułam spory ból i dyskomfort w nadgarstkach. To pewnie kwetia techniki, ale nie dam się wrobić w krojenie surowej dynii na kosteczkę 2×1 cm, oj nie.

Gorącą konfiturę pakujemy do wyparzonych wczesniej słoików, zakręcamy i odstawiamy wieczkem w dół, a denkiem do góry. Pozostawiamy pod ściereczką do całkowitego wystygniecia. Gotowe słoiki w tepmeraturze pokojowej kontrolujemy, czyli sprawdzamy czy pokrywki się „zassały”.

dynia jabłka konfitura

Tak przygotowaną konfirturę wykorzystujemy jako dżem kanapkowy, nadzienie do naleśników na słodko (mistrzostwo!!) lub jako wkład do szarlotki – te miny wszystkich dookoła, którzy usiłują zgadnąć co to za smak się pojawia w ich deserze. No, za wyjątkiem pewnej koleżanki, która od razu poznała smak dyni, a wtedy to moja mina mogła być „bezcenna”.

Osobiście starałam się wyciągnąć większość goździków z konfirtur przed ich zasłoikowaniem, ale nie jest to obowiązkowe.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *