Piankowo-czekoladowo

W ciąży już nie jestm i gotuję niewiele, a jeszcze mniej fotografuję co gotuję, a jeszcze mniej piszę. Ale chciałam Wam pokazać pewien łakoć, który powstał jeszcze w listopadzie zeszłego roku.

Notka z początku grudnia 2014 roku.
Stan zwany popularnie „2 w 1” czyli bycie ciężarówką (a teraz, kiedy moja mobilnośc spadła gdzieś do poziomu morza już chyba tylko inkubatorkiem) ma swoje plusy. Serio.
Oczywiście jest mnóstwo efektów ubocznych, które miłe nie są, ale skupmy się na tym co dobre. Jedną z tych miłych rzeczy jest uleganie swoim apetytom. Nie pisze zachciankom, bo z tego co czytałam jest to znacznie ostrzejsza forma („umrę jak nie zjem kanapki z nutellą i kredą”). Ja mówię o tych smakach, które gdzieś tam się pojawiają, krążą i kuszą. Teraz więc, chyba w ramach wynagrodzenia sobie nie możności jedzenia tatara, sushi, picia wina etc oddaję się małym rozpustnym podszeptom.

Ostatnio podczas sjesty pokolacyjnej – bo teraz mam sjestę po każdym posiłku, a co – naszła mnie ochota. Ochota o tyle ciekawa, bo nie wiązał się z nią sam smak. Chodziło, aby smak był podany w odpowiedniej konsystencji. Wiecie jak to jest – wyobraźnia podpowiada najbardziej idealny efekt naszego działania.

Jednak najpierw kompletowanie składników i planu działania (czyli jak inni to zrobili). Skompletowanie składników wymagało wyprawy do sklepu. Przyszły Tata bohatersko, nie zważając na zimno za oknem udał się do ostatniego czynnego sklepu w okolicy (monopolowe się nie liczą, nie mają śmietanki). Była 22:50 więc pozostał nam tylko Fresh i to tylko do 23:00.

Składniki prawie skompletowane, nie do końca zgodne z moim zamysłem, ale co tam. Ciągle miałam w głowie ten efekt czekolady w piance, rozpływający się w ustach. Zatem do dzieła!

Występują

  • Czekolada gorzka Wedla, 2 tabliczki
  • Mleko, dobrze schłodzone, najlepiej tłuste, 200 ml, czyli niepełna szklanka
  • Śnieżka, taka bita śmietana w proszku
  • Śmietana kremówka (oczywiście najlepiej jeśli to bedzie 36% Piątnicy, ale zwykła 30% każdej innej firmy będzie ok)
  • Serek mascarpone, 1 opakowanie, 200 g
  • Żelatyna czysta, 1 – 2 łyżeczki ( w zależności jak bardzo Wam się spieszy, osobiście polecam 2 płaskie łyżeczki)
  • Akcja:

    Śnieżkę ubijamy z mlekiem na piankę.
    Żelatynę rozpuszczamy w gorącej wodzie. Uwaga na zapach, jest dość nieprzyjemny.
    Czekoladę rozpuszczamy w rondelku. Jeśli macie kuchenkę gazową polecam kąpiel wodną, ale w przypadku kuchenek z płytą grzewczą ustawić można małe grzanie i mieszać.
    Do rozpuszczonej czekolady dodajemy kremówkę i żelatynę. Mieszamy i powoli wlewamy do naszej ubitej śnieżki. Miksujemy jeszcze chwilę na najwyższych obrotach.

    Gotową piankę wlewamy do salaterek lub małych szklanek i odstawiamy do stężenia.

    czekolada w piance

    czekolada w piance

    Przyznam się Wam, że efekt nie był dokładnie taki jaki sobie wymarzyłam. Chcąc zjeść moją piankę jeszcze tego samego wieczora, dodałam za dużo żelatyny i jej smak lekko się wybijał. Pozatym było ekstra.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *