Siekaniec, wersja marchewkowa

Kiedy byłam mała, Tata robił tylko dwa ciasta, drożdżowe i siekańca. Kręcił jeszcze sernik świąteczny, czyli dokładnie dwa razy do roku wyciągał kamienną makutrę, ustawiał mnie na stanowisku podawacza kolejnych składników i tak mijały prawie dwie godziny przed każdym Bożym Narodzeniem i Wielkanocą. W połowie podstawówki (tej ośmioletniej) poczułam, że siekaniec będzie moim ciastem, które powinnam opanować do perfekcji.
Ciasto nie jest skomplikowane, więc wersja podstawowa została opanowana dość szybko. Ale to co czyni dane jedzenie „JEDZENIEM” jest odpowiednia ilość przygotowanych porcji i wypracowane ulepszenia.

Siekaniec ma wiele nazw. Od „ciasta włoskiego” do „przysmaku jesieni”, aż po „szybkie ciasto teściowej” i „śmietnik”. Każdą z nazw da się jakoś tam wytłumaczyć, można też nazwać po swojemu. Dla mnie to siekaniec i już – nawet po zmianie podstawowego składnika na tartą marchew.

Najpierw chciałam Wam przedstawić wersję jabłkową, ale podmiana jabłek na marchewkę nie zmienia nić poza jabłkami (które stają się marchewką). Zatem pozostawiam Wam wybór. Na co kto ma aktualnie ochotę lub który ze składników akurat jest w jego posiadaniu.

Występują:

  • Jabłka (kwaśne, twarde..) lub marchew (ot jaka jest marchew..) w ilości około 1 kg. Dla jabłek to około 5 średnich jabłek, marchew trzeba ważyć
  • Olej roślinny, 4 łyżki stołowe – takie do zupy
  • Cukier, około 200 gram. To około jedna zwykła szklanka cukru. Jak zwykle można mniej
  • Mąka, zwykła, około 200 gram
  • Jaja, w oryginale 4, ja dodaję jeszcze piąte lub kawałek zamrożonego wcześniej białka
  • Łyżeczka herbaciana sody oczyszczonej i tyle samo proszku do pieczenia
  • Bakalie, najlepiej orzechy, nieco skórki pomarańczowej
  • Aromat pomarańczowy, szczególnie jeśli pominiemy wersję bakalii
  • Czekolada po polania gotowego ciasta, opcjonalnie

Akcja:

Obieramy jabłka/marchewkę. Jabłka kroimy w kostkę, siekamy bez rozkrawania na ćwiartki. Oczywiście tak też można, ale moja wersja obejmuje siekanie, stąd zresztą nasza rodzinna nazwa ciasta.Siekanie jest szybsze i całkowicie zwalnia nas z martwienia się czy kostka jest równa. Bo nie jest i nie będzie.

Marchew trzemy na tarce na wiórki. Pierwszą marchewką wykorzystaną do ciasta były wiórki ze starej sokowirówki,która już nieco mniej wirowała. Wiórki marchewkowe z nowej sokowirówki zasilałam połową szklanki soku z tychże.

Wiórki marchewki/ kostki jabłka zasypujemy cukrem i zostawiamy w spokoju na 30 minut.

Po tym czasie dodajemy olej, aromaty i bakalie oraz żółtka jaj. Mieszamy.

W osobnym naczyniu ubijamy pianę z białek. 1/3 piany przekładamy do masy marchew/jabłko, posypujemy 1/3 mąki i całą operację powtarzamy, aż do wykorzystania całej piany i mąki. Delikatnie i możliwie krótko mieszamy, starając się aby jak najmniej powietrza opuściło naszą pianę. Ma to kluczowe znaczenie dla lekkości i konsystencji naszego ciasta.

Całość szybciutko przelewamy do przygotowanej formy do pieczenia i wstawiamy do piekarnika rozgrzanego do 190 stopni na około godzinę. Ciasto dość mocno zbrązowieje, tak ma być. Pod koniec pieczenia zacznie też dość intensywnie pachnieć, szczególnie wersja jabłkowa.

Gotowe ciasto posypujemy cukrem pudrem lub w wersji de lux, polewamy rozpuszczoną czekoladą, a nawet możemy dodać krem mascarpone z białą czekoladą

macherkowiec

macherkowiec

Siekaniec świetnie sprawdza się jako ciasto dla dzieci – mało brudzące o ile nie będzie w czekoladzie, można jeść rękami. Ponadto ma genialną zdolność zachowywania pełni smakowitości przez kilka dni (podobno nawet do 5 o ile będzie schowane i się nie zeschnie), ale zwykle i tak, nie zdąży z tego skorzystać.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *