Sielankowe burgerowariacje

Burger, cheeseburger, kotlet w bułce.
Szczęśliwie od jakiegoś czasu coraz mniej kojarzy się z fast foodowym gniotem. Burgery odzyskują honor dzięki naprawdę pysznym miejscom, gdzie burgery mają smak, no burgerów.

Jedynym kłopotem przed jakim stajemy jest to na który wariant się zdecydować. Raczej nie mamy szans na dwie porcje – za dużo dobrego szkodzi, a porcje podawane w burgerowniach są równie wielkie jak i smakowite. Jest na to pewien sposób, a tajemnicą jest mniejsza buła domowego burgera.

Jest kilka minusów takiego rozwiązania. Trzeba samemu wysmażyć pełen zapas mięsa na kotlety, a te skubane się kurczą i nasz pięknie wymierzony kotlecik już wcale nie wystaje nam z naszej malowniczej kanapki. Jestem jednak pewna, że możliwość dobrania składników wedle własnego gustu i pomysłu jest tego warte.

Składniki:

  • mięso mielone, liczmy 100 g na porcję i 2 do 3 porcji na osobę (nawet jeśli potem nic się nie będzie zgadzać, nie przejmujcie się – przecież będzie smaczne)
  • 2 jaja
  • sól i pieprz
  • bułki – okrągłe i te ciut mniejsze, a reszta specyfikacji bułkowej jest dowolna, bierzcie co lubicie
  • keczup, majonez musztarda w ilościach i proporcjach wedle gustu zjadającego
  • DODATKI!!! czyli pogrupowany spis tego co było w bułkach poza mięsem
  1. Wersja klasyczna: keczup, majonez, avocado, pomidor, świeża cebula, zielona sałata, papryka, żółty ser.
  2. Wersja cebulkowa: keczup, majonez,  avocado, pomidor, zielona sałata, papryka, żółty ser,karmelizowana cebulka, a obok na talerzu ćwiartka jabłuszka w towarzystwie którego nasza cebulka się karmelizowała.
  3. Wersja grecka: keczup, majonez,  avocado, pomidor, zielona sałata, papryka, czosnkowa oliwa z oliwek, ser grecki (ale nie feta, poszukajcie greckiego sera sałatkowego, np w Lidlu, warto), a obok na talerzu kilka oliwek.

Akcja:

Mięso doprawiamy solą i pieprzem, dodajemy jajka i mieszamy na jednolitą masę. Smażymy okrągłe kotlety. Jeśli nie będą okrągłe, nie martwcie się. Nie będzie ich widać spod dodatków, a poza tym to burger, więc będzie smaczny. Zdjęte z patelni mięso odkładamy na talerz wyłożony ręcznikami papierowymi. I tak zaraz pochłoniemy mnóstwo kalorii, olej nie jest nam potrzebny.

Bułki przekrawamy na pół i wkładamy do opiekacza, gdzie rumienią się na chrupko z dwóch stron. Jeśli chcecie mieć w swoim burgerze ser, to jest jego czas na roztopienie się w cieple grzałek.

Na gotową bułkę kładziemy wyselekcjonowane przez nas składniki. Kolejność dowolna. Można pobawić się w architekta i ułożyć fantazyjne piramidki lub postarać się stworzyć jak najstabilniejszą konstrukcję. Pamiętajcie tylko, że mniejsza bułka nie jest przeznaczona do jedzenia nożem i widelcem, ale powinna się dać ugryźć. W ogóle użycie sztućców zabiera według mnie radość z burgerowania (przepraszam Cię Łyżko, przepraszam Cię Nożu).

Zdjęcia prezentujące nasze burgery były robione w wyjątkowym pośpiechu, byliśmy już bardzo głodni.

burger grecki

Kiedyś czytałam, że pizza i sex są bardzo podobne, bo pizza nawet jeśli nie będzie smaczna, to ciągle pizza. Osobiście uważam, że burgery są lepsze od pizzy, bo pomijając przypadki ekstremalne, burger jest zawsze dobry. Co do sexu wypowiadać się nie będę, bo to nie ten rodzaj bloga.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *