Słodka sztuka francuska w trzech aktach

Widzieliście już na pewno przepisy z cyklu – szybkie i łatwe, takie dla niespodziewanych gości. Zdarzają się też porady, że dobrze mieć w szafce zachomikowane ciasteczka. Otóż z tym ostatnim jest chyba największy kłopot. Choćby nie wiem jak zachomikować, ciasteczka zawsze w końcu znikają. Nie trzeba wcale do tego gości, czy to zapowiedzianych czy nie. Co do produkcji własnej to, jest rzeczy łatwych do zrobienia. Troszkę mniej takich, które nie wymagają od nas wielkiego zmywania czy gapienia się na nie podczas ewentualnego gotowania, pieczenia etc. Poza tym trzeba mieć na to wszystko składniki.

Dlatego nie będę Was oszukiwać. Dzisiejszy przepis jest szybki, sprzątania po nim niewiele, a z pomocą minutnika wszystko skończy się dobrze. Tylko te składniki. Całe dwa, ale jednak. No bo kto z Was – łapka w górę – zawsze trzyma w lodówce ciasto francuskie? I jeszcze do tego ma na stanie nie zjedzony słoik Nutelli? To nie takie proste, już próbowałam.

Zatem rekomenduję mój przepis w sytuacji gdy ciocia, która straszyła nas odwiedzinami w końcu zaczyna planować logistykę wyprawy na drugi koniec świata (albo ulicy, to nie ma znaczenia, bo rabanu będzie tyle samo). Przyda się też jako dodatkowe zabezpieczenie babskiej posiadówy. Ale już nie wieczoru panieńskiego, wtedy ostre narzędzia chowamy głęboko do szuflady. Dla panów może to być sposób na kilka dodatkowych punktów, tak po prostu – wiadomo, że tych nigdy za wiele.

ciasteczko w mlekiem

Składniki

  • Słoik Nutelli 370g. I tylko Nutelli, już próbowałam innych kremów, nie róbcie tego w domu.
  • Ciasto francuskie w płatach. Nie mrożone, tylko to z lodówki.

Najlepiej jeśli jako scenę mamy pokój z aneksem kuchennym. Wówczas publiczność będzie mogła podziwiać Was w akcji przez cały czas trwania przedstawienia.

Akcja

Akt I

Płat ciasta francuskiego rozwijamy i smarujemy połową zawartości słoika Nutelli. Zostawiamy sobie 1 do 2 cm zapasu przy dłuższych brzegach ciasta. Następnie, zaczynając od tych dłuższych brzegów zawijamy wszystko w rulonik. Taki w miarę okrągły jeśli się uda.

Teraz trzeba włożyć naszego zawijańca do zamrażalnika na z góry upatrzone miejce. Takie, żeby się nam nie pozaginał zbytnio, bo będzie bieda.

Czynność powtórzyć z drugą porcją ciasta. Nastawiamy budzik na za 25 min.

Koniec aktu I. Można wprowadzić publiczność.

Akt II

Parzymy herbatę dla gości. Rozgrzewamy piekarnik do 180 stopni. Na blasze kładziemy papier do pieczenia. Wyciągamy jedną porcję cista i kładziemy na desce do krojenia. Dla wzmocnienia efektu dramatycznego, wyciągamy z szuflady największy nóż i rozpoczynamy widowiskowe krojenie rulonu na plasterki – ok 1,5 cm grubości. Tym razem ważne jest by były w miarę równe, bo z piekarnikami nie ma żartów.
Efekt naszego wymachiwania nożem rozkładamy równomiernie na blasze.

Czynność powtarzamy z drugim rulonem. Wszystko wkładamy do piekarnika. Nastawiamy budzik by wyrwał nas z konwersacji za 20 min

Koniec aktu II

Akt III

Na dźwięk budzika żywo zrywamy się z fotela i pędzimy do kuchni. Tam wszystko jest w jak największym porządku, ale chodzi nam przecież o efekt.

Wyciągamy górną blachę z ciasteczkami i szybko, by się nie poparzyć przekładamy na talerz. Można wyłączyć piekarnik. Drugą blachę możecie przełożyć na wyższy poziom, by ciasteczka nabrały nieco rumieńców lub od razu zabrać z niej wszystkie ciasteczka.

Parzymy nową herbatę i z miną tryumfatora wchodzimy do pokoju z imbryczkiem i talerzem pełnym ciastek.

Koniec.

Publiczność bije brawo.
ciasteczko z ludkiem

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *