Drób, ananas, sos sojowy

Pierwsze mieszkanie jakie w życiu wynajęłam, a w zasadzie miejsce w jenopokojowym mieszkanku typu „tramwaj”, było w Krakowie. Wiele może się zdażyć, jesli wynajmujesz mieszkanie. Jeszcze więcej jeśli w wynajęcie mieszkania następuje przez telefon, nie znasz współlokatorki i nigdy wcześniej nie widziało się rzeczonego mieszkania – tramwaju.

No i oto przybyłam, pewnego (bo nie pamiętam jaka była pogoda) marcowego dnia stanęłam ledwo zipiąc po przytaszczeniu swojego dobytku z przystanku komunikacji miejskiej. Przybyłam i zobaczyłam, hmm wysokiego bruneta, który niego groźnie patrzył na mnie z góry. A może mi sie tylko wydawało.

– Dzień dobry ja tu mieszkam – udało mi sie wykrztusić. Nie pamiętam czy ów wysoki brunet coś mi odpowiedział, w ogóle niewiele pamiętam. Grunt, że jegomość w drzwiach nie okazał się moją współlokatorką, był jej chłopakiem. Jak się później okazało, przesympatycznym i przekonkretnym.
Moja współlokatorka okazała się być drobną niepozorną blondynką. To znaczy niepozorną w sensie spokojnego i delikatnego usposobienia. Ah, te pozory…

Takim oto sposobem spotkałam jedną z bardziej zakręconych pozytywnie osób w moim życiu. Siedem lat później ta sama, już nie tak niepozorna osóbka, została moją świadkową na ślubie. Mam na to genialną dokumnetacje fotograficzną!

A dlaczego o tym wszystkim? Bo to w Krakowie, dzięki mojej współlokatorce, spotkałam się z ultraszybkim i ultrałatwym indykiem z ananasem i sosem sojowym.

Występują

  • Puszka ananasa. Próbowałam użyć świeżego, ale był nieco twardy i miałam za mało soku do wykorzystania
  • Filet z indyka, około 40 dag, ale może być mniej, może być więcej, wedle uznania
  • Sos sojowy, a jeszcze lepiej sojowo-grzybowy
  • Nieco oleju do smażenia

Akcja

Filet z indyka (lub kurczaka, też będzie dobry) kroimy w kostkę, dość drobną kostkę. Szczególnie, jeśli chcemy podać nasze danie np z makaronem (ryż nie pasuje, sprawdzałam). Następnie traktujemy nasze mięso sosej sojowym i nie żałujemy sobie ani indykowi.

Zostawiamy do przemarynowania, co najmniej pół godziny, ale równie dobrze można przygotować mięso kilka godzin wcześniej lub poprzedniego dnia i schować na noc do lodówki.

Stawiamy nasz drób w garnku na kuchence, dodajemy olej – wystarczy kilka łyżek stołowych, np 3 i dusimy pod przykryciem.

Kiedy mięso się zetnie, dodajemy kawałki ananasa i około 1/3 zalewy z puszki. Osobiście polecam nieco się pobawic i nie kupować gotowych kawałków, tylko pokroić plastry. Wówczas kawałki będą grubsze i bardziej foremne. Te gotowe kawałki są zwykle małe, nierówne i płaskie i częsciowo giną nam w garnku.

Całość dusimy pod przykryciem na małym ogniu około 15 min, żeby mięso dobrze przejęło smak ananasa. Co jakiś czas trzeba koniecznie pomieszać, żeby nic nam nie przywarło do dnia. Można dodac też wiecej soku, sama wlewam ponad połowę.

indyk z ananasem z sosem sojowym

Podajemy jako samodzielne danie (świetnie sprawdza się na zimno jako dziwna sałatka w pracy) lub z makaronem (tutaj najlepsze będa pióra, czyli rurki).

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *